Powstanie Warszawskie

Zobacz też:

 

Walka o wolność, gdy się raz zaczyna
Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna
Sto razy wrogów zachwiana potęga
Skończy Zwycięstwem…………….
G. Byron

Warszawa pod koniec lipca 1944 roku stała się miastem przyfrontowym. Na jej brukach głośno dudniły obręcze chłopskich wozów zarekwirowanych przez armię niemiecką na podwody. Ciężko wyładowane różnym dobytkiem, najczęściej zrabowanym, furmanki jechały mijając wolno sunące kolumny artylerii. Mostem Poniatowskiego w stronę Pragi przeciągały ciężarówki z wojskiem. Słychać było daleką kanonadę. Wystrzały artyleryjskie mieszały się z nagłymi wybuchami. To Niemcy wysadzali w powietrze podmiejskie tory kolejowe i barykadowali pniami ogromnych drzew dostęp do miasta od wschodu.

W ostatnich dniach lipca wojska sowieckie zajmują na wschód od Warszawy Siedlce, Łuków, Mińsk Mazowiecki, Radzymin, Wołomin, Otwock, dochodzą do Wisły i przeprawiają się przz nią na południe od Warszawy. Armia Czerwona miała mniej więcej trzykrotną przewagę w ilości wielkich jednostek na groncie sowiecko-niemieckim w Polsce.

29 lipca 1944 roku radio moskiewskie nadaje w języku polskim:

„Wezwanie do Warszawy. Walczcie przeciwko Niemcom. Warszawa bez wątpenia słyszy już huk armat w bitwie, która wkrótce przyniesie jej wyzwolenie…

Dla Warszaway, która nigdy się nie poddała i nigdy nie ustała w walce, godzina czynu wybiła… Nie wolno zapominać, że w potopie zagłady hitlerowskiej przepadnie wszystko co nie będzie ocalone czynem, że bezpośrednia czynna walka an ulicach Warszawy, po domach, fabrykach, magazynach nie tylko przyspieszy chwilę ostatecznego wyzwolenia, lecz ocali również majątek narodowy i życie naszych braci…”

Następnego dnia sowiecka radiostacja „Kościuszko” nadaje w języku polskim:

„… Warszawa drży w posadach od ryku dział. Wojska sowieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się już do Pragi. Nadchodzą, by przynieść Wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą usiłowali bronić się w Warszawie…

Ludu Warszawy! Do broni! Uderzcie na Niemców…
Milion ludności Warszawy niechaj się stanie milionem żołnierzy,
którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność…”.

1 sierpnia 1944 roku na ulicach okupowanej przez hitlerowców Warszawy rozgorzała nierówna walka. Oddziały powstańcze Armii Krajowej z biało-czerwonymi opaskami na rękawach ruszyły do boju ze znienawidzonym wrogiem. Tego dnia wyczuwało się pewien niepokój, jakiś pośpiech, tramwaje kursowały nieregularnie, rzadko pojawiały się na ulicach oblepione pasażerami. Grupy młodych chłopców i dziewcząt kroczyły chodnikami, pod ściśniętymi paskami letnimi płaszczami rysowała się broń.

Szli grupkami po trzech, czterech; patrole niemieckie wolały ich nie zaczepiać. Przed samą piątą po południu chłopcy zmieszali się z ludźmi opuszczającymi miejsca pracy i powracającymi do domów.

Padły pierwsze strzały w wielu punktach miasta. Zaczęły bić seriami cekaemy, z rzadka padał pojedyńczy strzał, nagły i jakby nieśmiały. Spóźnieni przechodnie przemykali pod ścianami kamienic, pod ich nogami trzeszczało rozbite szkło okien.

Strzały nikogo nie zdziwiły Warszawa czekała na walkę. Po raz pierwszy od pięciu lat z biało-czrwonymi opaskami na rękawach, z bronią otwarcie trzymaną w rękach, z czołem poniesionym do róry, skoszarowane od wielu godzin oddziały AK wychodzą na ulice miasta.

Pierwsze flagi polskie ujrzały światło dzienne po pięciu latach niewoli. Do Powstania przystąpiły też kobiety, niosąc pomoc swym mężom i braciom w szaleńczej walce. Od Pragi do Mokotowa, od Żoliborza po Stare Miasto, wszędzie w całym mieście rozgorzała walka.

Warszawa powstała, znów wracała na barykady by walczyć tak jak we wrześniu 1939 roku. Warszawa nie chciała czekać, nie mogła dłużej zwlekać. Był to wybuch oczekiwania, które od lat sprawiało nerwom ból.

Regularne formacje AK, AL, grupy pomocnicze wyszły z domów by powiedzieć Niemcom swe „dość”. Koniec ich zbrodniom, występkom, mordowaniu zakładników. Warszawa chciała sama zrzucić pęta niewoli, zdobyć wolność kosztem ostatniej, najwyższej ofiary.

Żadne na świecie miasto nie potrafiło pozostać wierne tradycjom wolnościowym tak jak bohaterska Warszawa. Żadna stolica nie potrafia tak się wykrwawić i poświęcić dla przyszłości ojczyzny. Wydawało się, że Syrena – symbol miasta, opętała wszystkich patriotów, zaczarowała ich uzbrajając w męstwo.

W ogniu płonącej Warszawy obracały się w popiół różnice klasowe; kobiety z ludu i damy, robotnicy i inteligencja – wszyscy byli braćmi, wszyscy równi wobec walki. Tak rozpoczęła się operacja wojskowa, która w myśl zamierzeń sztabu zaplanowana była na dwa, najwyżej trzy dni. W rzeczywistości nie mające sobie równych w hostrii tej wony zmagania powstańcze trwały 63 dni i noce.

W pierwszych godzinach walki oddziały powstańcze opanowały Śródmieście i Powiśle, Stare Miasto i Wolę, część Czerniakowa, Mokotowa i Żoliborza. Mosty, dworce kolejowe, koszary wojskowe pozostały w rękach wroga.

Ocenę moralną tych 63 dni wyznaczają powstańcze mogiły, składane kwiaty i zapalane znicze, a ocenę militarną Powstania Warszawskiego wyznaczają fakty. Warszawa wiązała około 5 dywizji niemieckich, bitwa warszawska trwała o 24 dni dłużej niż cała kampania zachodnia 1940 roku zakończona rozgromieniem armii francuskiej, belgijskiej, holenderskiej i brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego. Ilość sił zaangażowanych przez Niemców przeciwko Powstaniu przekraczała liczebność Afrika-Korps marszałka Rommla, walczącego w Libii i Egipcie w latach 1941-43. W czasie Powstania Warszawskiego straty Niemiec wyniosły 10 tys. zabitych, 7 tys. zaginionych i 9 tys. cieżko rannych – razem 26 tysięcy ludzi oraz około 300 pojazdów pancernych, podczas gdy pokonianie prawie 5 milionowej armii koalicji zachodniej w 1940 roku kosztowało ich 45 tysięcy ludzi. Przeciętnie tygodniowo na froncie włoskim w latach 1943-45 Niemcy tracili 400 ludzi, na froncie zachodnim w latach 1944-45 mieli 1000 zabitych, a każdy tydzień Powstania posztował ich 1250 poległych. Większe straty ponosili jedynie na froncie wschodnim. tys.

Powstanie Warszawskie spowodowało, że obrona niemiecka w całym tym rejonie była strategicznie chwiejna, co można było nadrobić tylko kierowaniem coraz to nowych jednostek. Wreszcie dopiero po upaku Powstania Niemcy byli w stanie zorganizować należycie pozycje obronne na tym środkowym odcinku frontu wschodniego. Ponieważ przystąpili do tego – w następstwie walk powstańczych – z dwumiesięczniym opóźnieniem, nie starczyło im czasu aby osiągnąć zaplanowane efekty. W szczególności nie udaje się zrealizowanie decyzji Hitlera o przekształceniu Warszawy w potężną twierdzę, zdolną do wielomiesięcznej obrony i przez długi okres mającą zatrzymać potok radzieckiego zaopatrzenia, które w ofensywie berlińskiej musiało być transportowane przez warszawski węzeł kolejowy.

„Postanowiłem dalszą walkę przerwać – pisał w ostatnim rozkazie do żołnierz Walczącej Warszawy dowódca AK – wszystkim żołnierzom dziękuję za zanakomitą, najcięższym warunkom nie ulegająca postawę bojową. Poległym oddaję hołd należny ich męce i ofierze. Ludności wyrażam podziw i wdzięczności walczących szeregów i ich do niej przywiązanie…”