O czym rodzice wiedzieć powinni?

KONFLIKT POKOLEŃ,

CZYLI JAK ROZMAWIAĆ Z DZIEĆMI, KTÓRE DORASTAJĄ?

Chyba nie ma rodzica, który nie przeżywałby chociaż raz w tygodniu frustracji z powodu kłótni z ukochanym dzieckiem, zarówno tym w pierwszej, drugiej klasie szkoły podstawowej (dzieci dorastają co raz wcześniej), jak i starszymi, a może szczególnie starszymi. Uczniowie gimnazjalni na hasło „dorośli” mogliby przez godzinę wymieniać ich wady i przywoływać sytuacje, w których dorośli okazali się „bardzo dziwni”. Niezbyt duża jest też lista tych cech i zachowań, za które młodzi ludzie szanują swoich rodziców i opiekunów. Dlaczego tak się dzieje i co jest najtrudniejsze w relacjach dzieci – rodzice? Obie strony odpowiadają zgodnie niemożność porozumienia się. Jak zatem usprawnić komunikowanie się z własnymi dziećmi, o czym koniecznie pamiętać, czego unikać jak ognia?

Warto rozpocząć od klasycznego schematu komunikacji, który pokazuje, że niekiedy między nadawcą a odbiorcą komunikatu dochodzi do szumu komunikacyjnego, choć obaj użytkownicy rozmowy posługują się tym samym kodem znaków. Wystarczy, że jednak inaczej rozumieją znaczenia poszczególnych słów i musi wystąpić nieporozumienie. Takie na przykład słowo „późno” . Dla rodzica piętnastolatka to na pewno nie dłużej niż do 20.oo czy 21.oo. Dla dziecka jednak „późno” to na pewno będzie po 22.oo. Wystarczy, że nie uzgodnimy ( co samo w sobie będzie szalenie trudne) wspólnego stanowiska w tej kwestii, a dojdzie do konfliktu. Obie strony będą miały do siebie uzasadniony żal. Dziecko, bo rodzić się „czepia” niesłusznie, gdyż nie wróciło późno, rodzic, bo dziecko nie dostosowało się do polecenia i wróciło zbyt późno. Przeprowadzenie wcześniejszej rozmowy i precyzyjne ustalenie godziny może uchroniłoby nas od tego nieporozumienia. Ważniejsze jest jednak, by nie zapominać, że „punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Trzeba wiec czasem zadać sobie trud i pomyśleć, że nasz system pojęć i sposób myślenia jest inny niż naszego dorastającego dziecka. Wart poznać, jak myśli i co czuje nasze dziecko. Wcześniej jednak trzeba zlikwidować bariery, które uniemożliwiają dobre porozumienie i to niestety my musimy zrobić więcej niż nasze dzieci. W końcu jesteśmy starsi i bardziej doświadczeni, więc mądrzejsi. Często posługujemy się tym argumentem, gdy mamy dwoje dzieci, i gdy oczekujemy, że starsze ustąpi młodszemu, wychodząc naprzeciw jego potrzebom.

Czego koniecznie musimy się oduczyć?

1. OSĄDZANIA – KTÓRE POKLEGA NA NARZUCANIU WŁASNYCH WARTOŚCI INNYM OSOBOM I FORMUŁOWANIU ROZWIAZAŃ CUDZYCH PROBLEMÓW.

Kiedy osadzamy, nie słuchamy tego, co mówią inni, ponieważ zajęci jesteśmy ich oceną (uwaga mamy! celują w tym kobiety). Co robimy? Miedzy innymi:

  • Krytykujemy, podkreślając z naciskiem: „Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz?”

  • Obrażamy, wyciągając surowe wnioski: „To dlatego, ze jesteś leniwa!”,

  • Orzekamy równie surowo: „Ciebie w ogóle ten temat nie interesuje!”, czasem

  • Chwalimy, łącząc pochwałę z oceną: „Gdybyś się trochę postarała, na pewno wyszłoby ci to znacznie lepiej.

2. DECYDOWANIA ZA NASZE DZIECI, które utrudnia porozumienie nawet wtedy, gdy podyktowane jest troską pomocy. DECYDUJĄC ZA INNYCH UZALEŻNIAMY ICH OD SIEBIE I POZBAWIAMY MOŻLIWOŚCI SAMODZIELNEGO PODEJMOWANIA DECYZJI. Decydując za innych, dajemy im tez do zrozumienia, że ich odczucia, wartości, problemy są nieważne. Co robimy najczęściej, gdy chcemy decydować za nasze dzieci:

  • Rozkazujemy, ustalając: „Będziesz się uczył 2 godziny każdego wieczora”,

  • Grozimy: „Jeśli tego nie zrobisz, to zabierzemy ci kieszonkowe i …”,

  • Moralizujemy: „powinieneś to zrobić… Większość ludzi tak by zrobiła”,

  • Zadajemy liczne, niewłaściwe pytania: „Gdzie byłaś?, Co robiłaś? Kto był z Tobą?”

3. UCIEKANIA OD PROBLEMÓW NASZYCH DZIECI, które polega na tym, że nie jesteśmy skłonni zajmować się nimi. NIE BIERZEMY POD UWAGĄĘ UCZUĆ ANI ZMARTWIEŃ INNYCH LUDZI. Nie chcemy (boimy się) zajmować się lękami, obawami i troskami dzieci, bo to bardzo trudne, a my nie jesteśmy fachowcami – psychologami, pedagogami z wykształceniem. Co robimy, gdy uciekamy od problemów naszych dzieci:

  • Doradzamy: „Najlepiej byłoby, gdybyś …”

  • Zmieniamy temat: „Może porozmawiamy o …”

  • Logicznie argumentujemy, podkreślając fakty, nie mówiąc o uczuciach: „Możesz poprawić swoje wyniki tylko przez wytężona pracę”

  • Pocieszamy, próbując poprawić nastrój dziecka, a nie zająć się jego problemem:” Wszystko będzie dobrze”

Czego koniecznie musimy się nauczyć?

AKTYWNEGO SŁUCHANIA , czyli umiejętności skupienia się na tym, co mówi do nas dziecko i umiejętności podążania za jego tokiem myślenia.

Co świadczy o naszym skupieniu?:

  • Zwrócenie się w stronę mówiącego ( przerywam zmywanie naczyń i inne ważne czynności tego świata)

  • Utrzymywanie kontaktu wzrokowego

  • Zmiana wyrazu twarzy i inne sygnały świadczące o kontakcie i fizycznej obecności

Co świadczy, że podążamy za tokiem myślenia dziecka?:

  • Unikamy przeszkadzania i rozpraszania dziecka

  • Delikatnie zachęcamy je do wyrażania na bieżąco swoich odczuć

  • Zadajemy rzeczowe pytania wymagające dłuższych niż „tak” i „nie” odpowiedzi

  • Unikamy tworzenia atmosfery przesłuchania przez ciągłe zadawanie pytań

Co pomoże przeprowadzić tę trudna rozmowę?:

PARAFRAZOWANIE, CZYLI UJMOWANIE W INNE SŁOWA TEGO, CO KTOŚ POWIEDZIAŁ. W ten sposób sprawdzamy, czy dobrze usłyszeliśmy i zrozumieliśmy intencje dziecka. Możemy to zrobić tak:

  • „O ile dobrze Cię zrozumiałam, chciałeś …”

  • „A więc twierdzisz, że …”

  • „Chcesz powiedzieć, że …”

ODZWIERCIEDLANIE , CZYLI POWIEDZENIE DZIECKU JAKIE, NASZYM ZDANIEM SĄ JEGO ODCZUCIA, JAK MY POSTRZEGAMY JEGO STAN EMOCJONALNY, np.

  • „Wydaje mi się, że jesteś zadowolony z tych planów”

  • „Zdaje się, że jesteś wściekły”

  • „Wygląda na to, że Cię rozzłościłam”

KLARYFIKOWANIE, KTÓRE DOTYCZY ZWYKLE TYCH SYTUACJI, KIEDY ROZMÓWCA MÓWI NAM O WIELU ISTOTNYCH DLA NIEGO SPRAWACH . MÓWI SZYBKO, CHAOTYCZNIE, DYGRESJAMI. Co można wtedy zrobić:

  • empatycznie zastopować potok słów, np. „Stop, mówisz o wielu ważnych sprawach” … „Chwileczkę, usłyszałam wiele ważnych rzeczy”

  • uporządkować wymienione przez dziecko ważne dla niego sprawy, np. „Wymieniłeś to i to”, „Usłyszałam, że mówisz o tym i o tym”.

  • Skupić się na najważniejszym, np. „…co dla Ciebie jest najważniejsze”

Zamieszczone tu rady warto też zastosować w relacjach ze współmałżonkiem! Powodzenia!